Ekstremalne 19. Urodziny Mediart: Kierunek Laponia!
2026-02-16
Dziewiętnaście lat na rynku to nie lada wyczyn, ale zamiast klasycznego bankietu, Zespół Mediart postawił na przygodę życia. 9 lutego 2026 roku zamieniliśmy biurowe fotele na kombinezony termiczne i wyruszyliśmy na mroźną północ, by świętować nasze urodziny w sercu Laponii.
Logistyka na krawędzi koła podbiegunowego
Nasza podróż zaczęła się od integracji już w trasie – pociągiem do Gdańska, a stamtąd lotem prosto na lotnisko Skellefteå. Na miejscu przywitał nas człowiek, który przez kolejne 7 dni dbał o to, by „niemożliwe” stało się częścią planu dnia: nasz niezastąpiony concierge, Martin z FulleRulle.
Zamieszkaliśmy w dwóch klimatycznych szwedzkich domach, które stały się naszą bazą wypadową i bezpieczną przystanią, gdy słupki rtęci spadały do wartości, o których w Polsce krążą legendy.


Mroźny hart ducha: -45°C i gorąca sauna
Pogoda nie brała jeńców. Temperatury oscylowały wokół -30°C, a jednego dnia Laponia pokazała swoje najbardziej surowe oblicze, serwując nam rekordowe -45°C. W takich warunkach każdy oddech był przeżyciem, a sauna stała się sercem naszych domów. Korzystaliśmy z niej przy każdej możliwej okazji, hartując ciała i regenerując siły po dniach pełnych wrażeń.



Skutery, renifery i potęga natury
Nie przyjechaliśmy tam jednak siedzieć przy kominku. Nasza ekipa wielokrotnie ruszała na trudne, wymagające szlaki na skuterach śnieżnych, przedzierając się przez zasypane lasy i bezkresne białe pustkowia. Odwiedziliśmy również:
- Wodospad Storforsen: Jeden z największych i najbardziej spektakularnych progów wodnych w Europie, który w zimowej szacie zapiera dech w piersiach.
- Farmę reniferów: Gdzie poznaliśmy kulturę północy „od kuchni”. Co więcej, mieliśmy okazję spróbować mięsa renifera, co dla wielu z nas było zupełnie nowym doświadczeniem kulinarnym.


Pod niebem pełnym magii
Natura wynagrodziła nam każdy stopień mrozu. Przez aż trzy noce nad naszymi głowami tańczyła zorza polarna. Widok zielonych i fioletowych świateł na arktycznym niebie to momenty, których nie da się zapomnieć i które najlepiej budują zespół.


Dziecięca radość również nas nie opuszczała. Budowaliśmy prawdziwe iglo, spacerowaliśmy po tafli całkowicie zamarzniętej rzeki i zjeżdżaliśmy na sankach, śmiejąc się tak samo mocno, jak 19 lat temu, gdy Mediart stawiał pierwsze kroki.
To nie był zwykły wyjazd integracyjny. To był test charakteru, lekcja pokory wobec natury i dowód na to, że jako Zespół Mediart nie boimy się żadnych wyzwań – nawet tych przy -45°C!